JESZCZE W STREFIE MARZEŃ
Już od dzieciństwa w głowie pojawiały się obrazy "domów" weryfikowane przez czas, a wraz z nim przez potrzeby i nowe sytuacje życiowe...
Wtedy patrzyłam i dzisiaj też patrzę na rzut domu, zamykam oczy i nagle mam dwa milimetry…. Otwieram drzwi DOMU, wchodzę do środka w KORYTARZU skręcam w lewo, aby znaleźć się w SALONIE, siadam na sofie, odpoczywam. Mąż, który też ma dwa milimetry parkuje samochód w GARAŻU, jak zawsze zostawia buty w KOTŁOWNI i przynosi zakupy do SPIŻARNI. Gotujemy w KUCHNI, w JADALNI jemy wspólną kolację, idziemy na TARAS, bawimy się z psem. Na chwilę wchodzę do TOALETY, wracam na BALKON z praniem. W tym czasie, w małym POKOJU mąż siedzi przed komputerem i kończy swoją pracę, zaglądam do niego, myślę „to będzie SYPIALNIA naszego dziecka”. Idę do ŁAZIENKI, odprężyć się po całym dniu, potem do GARDEROBY po pidżamę i spotykam się z mężem w SYPIALNI. Jutro obudzimy się i znowu spotkamy w KUCHNI na kawie….
Wiem, że to idealny DOM bo oczami wyobraźni, widzę, jak dobrze się nam w nim żyje..
Komentarze